Mama i dziecko

O parentingowej twórczości na blogu

Spoglądając na datę ostatniego wpisu, blog a’la mama został trochę zaniedbany. Niekoniecznie z niewystarczającej ilości czasu, aby spokojnie usiąść i pisać. Oczywiście łączenie macierzyństwa z prowadzeniem własnej firmy, która zatrudnia ponad 100 osób, i w której jesteś jedynym szefem jest niezwykle absorbujące. Pochłania myśli, emocje, pomysły oraz resztki wolnego czasu, kiedy to zastanawiasz się czy wziąć komputer i pisać czy też usiąść z filiżanką kawy przy dobrej książce albo zwyczajnie włączonym telewizorze. To jedna poważna przyczyna ograniczenia blogowej aktywności. Druga zaś to pomysł i potrzeba, bo za każdym razem kiedy pojawiała się iskra zapału zastanawiałam się o czym tu napisać, co będzie innym od tego co jest już zawarte na wielu blogach parentingowych, czego potrzebują lub co zainteresuje inne mamy, aby ponownie z filiżanką kawy przeczytać kolejny wpis. Dotąd poruszałam głównie tematy związane z edukacją, pedagogiką i psychologią dziecka, bo na tym trochę się znam. Taki zawód i taka praca. Z dużą dozą pokory od samego początku podchodziłam do mojego doświadczenia płynącego z prawie dwuletniego okresu macierzyństwa, bo przecież tak wiele kobiet ma albo znacznie więcej dzieci albo po prostu dużo dłużej przeżywają swoje rodzicielstwo. Poza tym jestem raczej z tych, które tak długo czekały na dziecko (poczucie subiektywne), że afirmują wszystko co dzień przyniesie, a to niekoniecznie dla wielu może wydawać się autentycznym. Doszłam w końcu do przekonania i wewnętrznego pragnienia, że chciałabym, aby ten blog stał się pewną formą pamiętnika w jakiejś przyszłości dla mojej córki. Zbiorem myśli, inspiracji i doświadczeń dnia codziennego, które kiedyś zostaną być może odkopane jako piękne wspomnienie. Czytając wiele blogów, komentarzy i postów jestem pewna, że jako Mamy doświadczamy naszej codzienności bardzo podobnie – bywamy niedospane, zmęczone, obolałe po porodzie, zmartwione zdrowiem lub zachowaniem naszych dzieci, zatroskane o ich rozwój, w rozterkach na temat powrotu do pracy, wyboru żłobka, przedszkola czy szkoły. Możemy się różnić w okazywaniu naszych potrzeb i sposobach ich realizacji. Wydaje mi się istotnym, aby bez względu na te różnice szanować siebie wzajemnie, okazać sobie zwykłą, powszednią solidarność, wsłuchać się w siebie zamiast zagadywać i czerpać z tego co uznajemy za dobre i pożyteczne dla nas. Jak mamy inaczej to pamiętajmy, że inny/inna też ma prawo mieć inaczej. Nie trzeba tak samo, w tym samym czasie i tak jak wszyscy. Ta myśl sprawiła, że niejednokrotnie było mi zwyczajnie lżej w realizowaniu różnych zadań wynikających z macierzyństwa ale też przeżywania płynącej z niego przyjemności i wdzięczności. Pamiętaj, że tak samo jak ty nie musisz w tym samym czasie i tak samo jak wszyscy tak nie musi twoje dziecko. Urodziłaś człowieka, który ma swoje potrzeby, pragnienia i swój czas. Podpowiadam czasami rodzicom, że najpiękniejszym prezentem dla dziecka i siebie samych jest podarowanie, oddanie i uszanowanie prawa do własnej integralności. Ja tak mam, ty tak masz i wszystko jest w porządku. Życie toczy się dalej. Niech stanowi to punkt wyjścia do kolejnych wpisów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *